Zapraszam do oglądania i komentowania. Spodobała Ci się moja praca? Chcesz zamówić? Napisz do mnie: bezsennameg@gmail.com

środa, 4 stycznia 2017

Podsumowanie roku 2016.

Pewnie nie będę oryginalna jak powiem, że ten rok minął niesamowicie szybko. Za szybko.... Jednak bardzo się cieszę, że już się skończył. Bo w 2016 los nam rzucał kłody pod nogi.. Ale wszystko kręciło się wokół jednego słowa....

Wiktoria.



1. Styczeń
Pamiętam jak równo rok temu byłam szczęśliwa, miałam duży brzuszek a w nim Fasolkę. Byliśmy podekscytowani, w końcu pierwsze i upragnione dzieciątko. Miałam rodzić w maju... Niestety los sprawił, że urodziłam w połowie stycznia. Pamiętam jakby to było wczoraj.... ten strach. Pierwsze godziny po porodzie przepłakałam. Długo się obwiniałam... usłyszałam wiele gorzkich słów od neonatolog, która uratowała Wiktorię. Dopiero po przewiezieniu Małej do CZD poczułam ulgę.

2. Pierwszy dotyk.
Pierwsze nieśmiałe głaskanie córeczki było ogromnym przeżyciem. Wkładanie rąk do inkubatora było przerażające, jej skórka taka delikatna, przezroczysta i śliska. Trwało może kilka sekund. Jednak największe emocje były przy kangurowaniu. Nie mogłam uwierzyć jak pielęgniarka powiedziała, że tego dnia będę mogła przytulić córkę.


3. Wielkanoc.
Dostaliśmy najlepszy prezent na święta. Po kilku infekcjach, powrotach na respirator, sepsach, ryzyku operacji serca przyszedł czas spokoju, wreszcie Wiki się ustabilizowała... i w końcu mogliśmy ją dotykać
i przytulać. To własnie w Wielkanoc mój mąż pierwszy raz wziął córkę na ręce.


4. Walka o każdy oddech.
Codziennie przychodząc do szpitala bałam się co zobaczę. Cele były proste. Najpierw zejście z respiratora na CPAP. Później na samodzielne oddychanie, bez dodatkowego tlenu. Trwało to długo, przy każdej infekcji był powrót na respirator i historia się powtarzała.


5. 4 ml
To była nasza zmora. 4 ml mleka. Przez zespół krótkiego jelita Wiki mogła tylko tyle "jeść". Najpierw była sonda, później nauka picia z butelki. 4ml znikało w sekundę. Po operacji w czerwcu wszystko się zmieniło
i teraz może jeść normalne porcje. Jednak została nam jeszcze jedna "przeszkoda" w postaci żywienia pozajelitowego.




6. Żywienie
W maju zaczęłam kurs obsługi żywienia pozajelitowego. Byłam przerażona, zresztą jak reszta dziewczyn. Ale tylko dzięki temu Mała mogła żyć. "Żywczyk" zawiera wszystkie składniki potrzebne człowiekowi do życia. Wiedzieliśmy, że przez jakiś czas będziemy funkcjonować z pompą. Każda godzina mniej daje nam nadzieję na zejście z żywienia. 

7. "Wystarczy chcieć"
Jeszcze będąc na OIOMie wystąpiłyśmy w materiale programu na Polsat News.

8. Rodzina i przyjaciele. 
W sytuacji kryzysowej poznaliśmy jaką siłą jest rodzina. Na czyje wsparcie możemy liczyć. Czasem wystarczy, że ktoś siedzi obok Was i nie musi słowem się odzywać, ale ty wiesz co myśli i co chce powiedzieć. 



9. Szpitalne mamy i ciocie
Usłyszałam wiele historii. Poznałam wiele dziewczyn - przyjaciółek. Z niektórymi jesteśmy w stałym kontakcie. Wspieramy się i wiem, że mogę na nie liczyć.
Nasze ciocie - pielęgniarki i lekarki. Największą miłością darzymy doktor Krysię, która była Wiktorii Aniołem Stróżem na oiomie. Bardzo o nią walczyła, a nas wspierała dobrym słowem.

10. Lipiec = dom
Na wakacje wyszliśmy do domu. Kolejne wyzwanie i strach czy sobie poradzimy. Ale jest cudownie. Nareszcie jesteśmy normalną rodziną. Nie jest łatwo, bo ciągle latamy po lekarzach. Zdarzają się niezaplanowane pobyty w szpitalu. I oczywiście ciągła rehabilitacja. 





11. "Aniołki" 
Nie każda historia kończy się happy endem. Życie to nie bajka i niestety widziałam w szpitalu też śmierć.
I na prawdę nie mogę się pogodzić, że takie maleństwa odchodzą do Boga.

12. Pierwsze Święta 
Nie spodziewałam się, że święta spędzimy w domu. Na grudzień mieliśmy zaplanowaną operację, tydzień przed Wigilią. Do szpitala pakowałam się z łzami w oczach. Na szczęście wszystko poszło dobrze do domu wyszliśmy 21 grudnia.
Pierwsze święta spędziliśmy razem. Rodzinnie. 



Dla nas jako pary cały poprzedni rok był sprawdzianem. W ciągu jednego dnia musieliśmy wydorośleć. Dzięki całej tej sytuacji wiem, że trafiłam na najlepszego męża. Bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Był dla mnie oparciem w ciężkich chwilach i tylko dzięki niemu nie popadłam w depresję.


W tym Nowym Roku chciałabym Wam życzyć: wiary w siebie; pokonania swoich słabości; nieużalania się nad sobą; wiele powodów do radości; zdrowia; dobrych ludzi wokoło i dużo miłości.

M.

niedziela, 16 października 2016

Zaproszenie na chrzest

U nas wszystko na wariackich papierach. Tak samo jest z chrztem, a właściwie dopełnieniem, bo Wiki
w pierwszych dniach życia była ochrzczona z wody przez pielęgniarkę. Zdecydowaliśmy w ostatniej chwili, stwierdziliśmy, że nie ma na co czekać, w listopadzie są dwa długie weekendy, potem w grudniu idziemy do szpitala... a co będzie w przyszłym roku to wielka niewiadoma. Dlatego na organizację mieliśmy trzy tygodnie... teraz został nam tylko tydzień. Na szczęście udało się skompletować ubranko dla Małej, dokupiłam kocyk (zrezygnowałam z białego, bo jest niepraktyczny) i mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam...

Zaproszenia postanowiłam zrobić sama, bo i tak pewnie zamówione nie zdążyłyby do mnie dotrzeć. Postawiłam na białą klasykę z dodatkiem wstążki w kolorze kawy z mlekiem.




Niestety moje maleństwo nie daje mi czasu na tworzenie i podejrzewam, że szybko to się nie zmieni. Miałam pomysł, żeby bloga zrobić bardziej lifestajlowego, ale właściwie nie wiem czy to jest dobry pomysł. Szkoda mi całkowicie porzucić, dużo pracy i serca włożyłam we wszystko co tu się znajduje....

Pozdrawiam, M.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Album na zdjęcia

Od maja wiele się wydarzyło. Po półrocznym pobycie w szpitalu, moja córka w końcu zobaczyła dom. Czasami nie jest łatwo, szpital i kontrole nie dają nam spokoju - bycie mamą wcześniaka, dziecka
z problemami nie jest usłane różami. Na prawdę wiele przeszliśmy, ale nie wiemy co nas jeszcze czeka... Najważniejsze, że jesteśmy razem :) 

W ciągu 7 miesięcy uzbierało nam się trochę zdjęć córki i stwierdziłam, że najwyższa pora wywołać trochę
i stworzyć album. Od dawna w głowie miałam "projekt" albumu i w końcu udało mi się znaleźć chwilę czasu. Postało takie cudeńko.





Pozdrawiam, M. 


środa, 4 maja 2016

Kartka urodzinowa

Moja siostra jakiś czas temu skończyła 18 lat. Z tej okazji przygotowaliśmy (tak tak! mój mąż pomagał) kartkę urodzinową. Wciąż tkwię w kartach w stylu eko - szary papier bardzo mi odpowiada.






Na facebooku pochwaliłam się tym co wydarzyło się jakiś czas temu w moim życiu. Zostałam mamą. Jednak ostatnie miesiące były bardzo trudne. Córa urodziła się przed czasem, dużo przed czasem. Rokowania były kiepskie. Dzięki naszej wierze i poświęceniu lekarzy wszystko idzie ku dobremu...


Pozdrawiam, M.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Kartka na 50 rocznicę ślubu

Wczoraj moi dziadkowie obchodzili 50 rocznicę ślubu. Z tej okazji była rodzinna impreza, dużo prezentów
i życzeń. Ja na tę okazję przygotowałam kartkę. Długo nie robiłam nic, więc miło było w końcu chwycić
za papier.





Poprzedni tydzień był pełen dobrych wieści i nowych przeżyć. Jak przyjdzie pora dowiedzie się co się wydarzyło w moim życiu :)

Pozdrawiam, Zapomniana Meg.

sobota, 26 marca 2016

Wesołego Alleluja!

Witajcie kochani po dość długiej przerwie.

Pewnie należy się Wam wytłumaczenie co spowodowało nagłe zniknięcie i z bloga i z instagrama. Niestety nie mogę zdradzić Wam co się stało, są to sprawy bardzo prywatne. Dotyczące mojej rodziny. Dopiero dochodzę do siebie i staram się wrócić do normalności, ale nie jest to takie proste... Nie mogę Wam obiecać, że będę teraz na stałe na blogu. Jest kilka rzeczy, które chciałabym wykonać. Mam nowe pomysły
i plan na realizację, jednak to w jaki sposób wygląda teraz mój każdy dzień mocno komplikuje wszelkie prace. Mogę tylko powiedzieć, że jak tylko uda coś mi się zrobić będę to umieszczać na blogu...

A teraz chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia, smacznego jajka i Wesołego Alleluja!





Pozdrawiam, M.



poniedziałek, 11 stycznia 2016

Bransoletka z chwostem

Obiecałam sobie, że po Nowym Roku będę częściej na blogu, a tu co? Już 11 stycznia, a ja w lesie. Zobaczymy co będzie dalej :)  Jestem pełna dobrych myśli. W tym roku szykuje się trochę zmian i wyzwań, ale jestem przeszczęśliwa :) 

Pierwsza bransoletka od bardzo dawna, muszę Wam się przyznać, że wyszłam z wprawy... Bardzo ciężko po długiej przerwie powrócić do robienia biżuterii, paluszki straciły dawną sprawność. 



Jeszcze zdjęcie z wczorajszego światełka do nieba




A dziś smutny dzień. Bardzo smutny. Odszedł Człowiek Legenda.


M.