Zapraszam do oglądania i komentowania. Spodobała Ci się moja praca? Chcesz zamówić? Napisz do mnie: bezsennameg@gmail.com

czwartek, 24 lipca 2014

kanciasty

Kiedyś bardzo bardzo dawno miałam kwadratowy pierścionek. Taką obrączkę. Oczywiście to mi gdzieś przepadło. Wciąż mam dużo malinowej modeliny, nie mogę się jej pozbyć. Więc tak sobie wykombinowałam. Do ideału temu czemuś daleko, bardzo daleko.





Z serii inspiruje:

Tym razem wyjątkowo chciałabym Wam polecić dwa produkty:


1. Tangle Teezer - długo myślałam nad kupnem. Trafiła się promocja w Hebe, więc wsiadłam w auto i pojechałam do Rzeszowa (w momencie promocji byłam na wsi). Udało mi się kupić ostatnią sztukę i w dodatku w idealnym kolorze :) Oczywiście to co mówią producenci, że nie ciągnie włosów to bzdura. Może cienkie włosy czesze idealne, ja mam bardzo gęste włosy i czuję jak ciągnie w trakcie czesania. Aleeeee... używa się jej przyjemnie, włosy po niej są bardzo gładkie, jest idealna do torebki. Oczywiście szczotka za taką cenę jest trochę za droga, ale jak trafi się jakaś promocja to warto.

2. Perfumy Calvin Klein "One Shock"- piękny słodki zapach. Idealne na lato :) Kupiłam je specjalnie na wesele :) Zaczęłam go używać i moja siostra stwierdziła, że muszę jej oddać flakonik, bo ona się w tym zapachu zakochała. Oczywiście nie oddałam jej, ale pewnie przed rozpoczęciem roku szkolnego kupię jej buteleczkę, tylko mniejszą :)
Dodam tylko, że perfumy kupujemy (ja, mama i siostra) tylko na iperfumy.pl najlepsze ceny. Często duuużo tańsze niż w drogeriach.

Pozdrawiam. M.

sobota, 19 lipca 2014

kołnierzyk na bogato

Można powiedzieć, że wracam do normalności... Szał ślubny minął... 

W tym poście pisałam, że szykujemy pewną niespodziankę dla rodziców. Był to filmik z podziękowaniami. Nie chcieliśmy wychodzić na środek sali i czytać takie zwykłe podziękowania ściągnięte z internetu. Chcieliśmy coś fajnego i z jajem :) Postawiliśmy na filmik. I był to strzał w dziesiątkę. Moi rodzice byli zachwyceni. Staraliśmy się kilka fraz skierować bezpośrednio każdy do swoich rodziców. I myślę, że wyszło świetnie. Nie chcę umieszczać tego filmiku na youtubie, żeby każdy mógł oglądać.. ale jeśli któraś z Was ma ochotę zobaczyć to zostawcie adres mailowy w komentarzu, a ja udostępnię przez google dysk :)

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące przygotowań ślubnych i weselnych to śmiało piszcie czy na maila czy tu w komentarzach, ja chętnie odpowiem na wszystkie pytania :)

A dziś... kolejna porcja uwalniania koralików, półproduktów... Łańcuszek kiedyś dawno kupiłam, ale był on za krótki, za gruby i mi się nie podobał. A kamea (nie wiem czy można to tak nazwać) była ozdobą jakieś świecy chyba. Odpadła, więc ją zachomikowałam bez żadnego pomysłu. W zeszłym sezonie modne były takie ozdoby przy kołnierzykach. Ja oczywiście jestem daleko w tyle, więc dopiero teraz wpadłam na pomysł, żeby w taki sposób to wykorzystać.





Pozdrawiam, M.

piątek, 11 lipca 2014

ślubno weselne!

Nie mam jeszcze zdjęć od fotografa, ale mój brat Michał zrobił sporo zdjęć. Wysłał mi je. Więc stwierdziłam, że pokażę Wam chociaż trochę :)









Pozdrawiam. M.

poniedziałek, 7 lipca 2014

moja suknia ślubna

Trochę mi się opóźniło... ale jest długo wyczekiwana suknia!


Suknię miałam szytą przez krawcową, przez co nie mogę Wam podać konkretnego modelu. Materiały kupiłyśmy w hurtowni, udało nam się trafić piękną koronkę w super cenie (za wszystko zapłaciłyśmy niecałe 500zł). Bardzo się broniłam, żeby to nie była księżniczka, ale po wielu przymierzonych modelach wspólnie ze świadkową stwierdziłyśmy, że w takim kroju jest mi najlepiej (wiadomo kruszynką to ja nie jestem).

Jestem bardzo wdzięczna Pani Marii. Włożyła wiele serca w moją suknię. Nie tylko czas, ale i wiele kreatywnych pomysłów i porad.

Powiem Wam szczerze, że jakbym nie miała znajomej, zaufanej krawcowej to nie zdecydowałabym się na szycie. Jest to dość ryzykowne, gdy nie wiemy czy dana krawcowa szyła wcześniej suknie ślubne, bo to jednak musi się dobrze trzymać i pięknie prezentować. Wiem, że są pracownie, które specjalizują się tylko w szyciu sukien ślubnych.


Jeśli zdecydujecie się na suknie szytą przez krawcową musicie brać pod uwagę kilka rzeczy: 
- model - nie każdy model będzie się dobrze prezentował na każdej sylwetce. Najlepiej najpierw pójść do salonu. Ja się wcześniej umawiałam na wizytę, żeby mieć pewność, że doradczyni będzie miała dla mnie czas. (Model, który bardzo mi się podobał po przymierzeniu okazał się niewypałem, bo uwydatniał wszystkie niedoskonałości mojej figury. Pani w salonie pokazała mi modele w których wyglądam najkorzystniej i takie w których mi fatalnie, żebym miała porównanie)
- materiał - wiadomo, że zwykły śmiertelnik nie zna się na tkaninach, więc w większości przypadków kupnem zajmuje się krawcowa. Ja jednak polecałabym pojechanie do hurtowni razem z nią. Tiule i satyna to jedno, a wybór koronki to już poważniejsza sprawa. Sama wybrałam koronkę którą została ozdobiona góra sukni, czyli najważniejszy jej element. 
- termin - suknię w salonie trzeba zamówić jakieś 6,7 miesięcy przed datą ślubu, u krawcowej ten czas o wiele krótszy. Moja suknia była szyta miesiąc. 
- przymiarki - w salonie jest jedna przymiarka, tuż przed ślubem. U krawcowej są dwie lub nawet trzy. Wszystko jest idealnie dopasowywane do sylwetki.
- koszt - Wszystko zależy od rodzaju koronek i materiałów użytych. Jednak ostatecznie wychodzi taniej niż suknia salonu (nie mam porównania do innych miast, patrzę z perspektywy warszawskich salonów). Za samo szycie wyszło 1500zł. 
- kreatywność - ponieważ uczestniczysz od początku do końca w procesie tworzenia. Musisz konkretnie wyrażać swoją opinię. Jak dla mnie jest to ogromny plus, bo suknia to przecież największe marzenie Panny Młodej. 



Czyżby post ten sponsorowało słowo SUKNIA? :)
Zdjęcia robiłam dzień przed ślubem, na szybko, więc są... dalekie od ideału. Jak dostanę zdjęcia od fotografa to pokażę Wam :)

Pozdrawia łapiąc oddech, stara Meg choć z nowym nazwiskiem ;)