Zapraszam do oglądania i komentowania. Spodobała Ci się moja praca? Chcesz zamówić? Napisz do mnie: bezsennameg@gmail.com

czwartek, 28 sierpnia 2014

była sobie butelka

Doczekałam się i prezentuję butelkę kaszubską. Decoupage wyszedł jakoś nijako, bo co jest szczególnego w pomalowanej na biało butli po winie z naklejonym motywem z serwetki? No właściwie nic... ale uwielbiam motyw kaszubski. Pewnie dlatego, że jestem kaszubką w jednej czwartej :)




Nie wspominałam Wam, ale ostatnio mój komputer miał mały wypadek. Zalał nam się. Serwis wymienił klawiaturę, ale niestety system się uszkodził, więc jedynym rozwiązaniem było formatowanie dysku... Kilka dni byliśmy skazani na używanie starego laptopa, ale na szczęście wszystko działa, bo trochę nie uśmiechało nam się kupowanie nowego lapka...

Dziś za to sklep internetowy zrobił mi psikusa... Chciałam zrobić zamówienie, ale oczywiście jak na złość nie było tego jednego produktu na którym najbardziej mi zależało... Też tak macie? Że już podleliście decyzję a tu taki zonk ?

A i to już oficjalne: zmieniłam nazwisko :)

Pozdrawiam, Meg.

środa, 20 sierpnia 2014

podwójny pierścionek z łańcuszka

200 post na moim blogu :)

Wciąż trwa moda na pierścionki na pół-palca i wariacje wokół nich. U mnie dziś pierścionki z łańcuszka połączone łańcuszkiem :)
Musicie mi wybaczyć zdjęcia... ale na płasko nie wyglądało to dobrze, więc musiałam zrobić zdjęcia na mojej dłoni... co nie było takie proste.




Wczoraj z M. pojechaliśmy do Ikea, w planie było kupienie tylko dwóch rzeczy. Oczywiście wyszliśmy
z wózkiem pełnym różnych pierdół... Podczas składania półki do garderoby włączyliśmy sobie film "Blended" ("Rodzinne rewolucje" polski tytuł jak zwykle jest beznadziejny). Włączyliśmy go tak od niechcenia ponieważ w tv nie było nic ciekawe... Film ten nie dostał zbyt pochlebnych opinii od krytyków (jak wiele filmów z Sandlerem), dlatego bardzo pozytywnie zaskoczył nas ten seans. Bardzo przyjemna komedia. Lekka, można się pośmiać, w paru momentach, żeby wiedzieć o co chodzi trzeba pamiętać inne filmy, w których grali Sandler i Barrymore, ale i tak warto obejrzeć :)

Pozdrawiam, Meg.

 BLOG  |  INSTAGRAM  | FACEBOOK | ASK


wtorek, 19 sierpnia 2014

ślubne podsumowanie

Tak sobie pomyślałam, że może zrobię małe podsumowanie naszych ślubnych potyczek...

Nie było łatwo i muszę się Wam przyznać, że nie jestem typem, który od lat planował swój idealny ślub. Chciałam, żeby było ładnie, żeby ludzie dobrze się bawili. Z tego co słyszałam trafiliśmy w 10 ze wszystkim :)

Wydaje mi się, że wybór sali weselnej to połowa sukcesu. Od tego zależy wygląd wesela, POSIŁKI, obsługa. Nam udało się znaleźć salę, na której właścicielka gwarantowała też ciasta, napoje, owoce, pokrowce na krzesła. Żadnych ukrytych kosztów to jest bardzo ważne, ponieważ nie wyskoczyło nam nagle tydzień przed weselem, że musimy czegoś szukać.



Druga sprawa to zespół. W naszym przypadku to był zespół mojego wujka, długo się nie zastanawialiśmy i to był kolejny strzał... Świetnie prowadzili zabawę, przygotowali piosenkę na której nam zależało. Fantastycznie grali, a repertuar pasował każdemu. Z tego co wiem, to goście z Rz brali ulotki :)





Kolor przewodni. Wymyśliłam sobie fiolet. Przewijał się on w wielu rzeczach. Począwszy od zaproszeń, poprzez winietki, bukiet a nawet makijaż.







Tu przy okazji wspomnę, że dwa tygodnie przed ślubem zostałam wystawiona z bukietem... Musiałam szukać kwiaciarni, która zrobi bukiet i butonierki. Nie muszę chyba mówić jak mi podniosło ciśnienie. Zwłaszcza, że miała to zrobić siostra mojej ciotki. Cioci było strasznie głupio... a jej siostra... no cóż... wylądowała na mojej czarnej liście :P


Winietki i numery na stoły zrobiłam sama. Ostatecznie w ramach podziękowania dla gości zdecydowaliśmy się na woreczki z cukierkami i małpkami wódki. Szału nie było, a plan był trochę inny. Ale ze względu na to że goście męża jechali z Rz autokarem to paczki z ciastami by im się rozpłynęły...

Kosmetyczka, próbny makijaż, próbna fryzura. Nie popadałam w paranoję i te wszystkie zabiegi wykonałam dwa tygodnie przed ślubem :) Na spokojnie i nie nerwowo. Zadowolona z efektu :) 

Są rzeczy na których warto oszczędzić? Oczywiście, że tak. Alkohol kupiliśmy w Makro. Na specjalnej promocji. Samochód, którym jechaliśmy pożyczyliśmy od kolegi mojego taty. Wypożyczanie auta za 1500zł wydało nam się totalną stratą pieniędzy... A stroik na auto kupiliśmy na allegro. 





Podobno mówi się, że Ślub jest dla Pary Młodej, a wesele dla gości. I to chyba jest prawda. Na szczęście moja parafia, w której odbył się ślub była dla nas bardzo otwarta :) Proboszcz nie robił żadnych problemów przy wszystkich papierkowych sprawach. Kwiaty przygotowała siostra Benedykta, którą znam od lat. Mieliśmy ogromny ubaw kupując z nią kwiaty, o godzinie 5 rano i piątek, dzień przed ślubem :) 

Ksiądz, który prowadził ceremonię był niesamowicie miły, mówił do nas jak do starych przyjaciół. 



Na koniec zostawiłam najważniejsze. Najważniejsze dla mnie. FOTOGRAF. Dzięki Danielowi mamy najcudowniejsze wspomnienia ślubne. Czasem warto poszukać fotografa, który nie ma mega popularnej strony internetowej. Nie pracuje dokładnie według podpisanej umowy. I ma indywidualne podejście do klienta. 





Powstał bardzo długi post. I wiem, że większość z Was tego nie przeczyta. Dla mnie bardzo ważne jest takie podsumowanie, bo przez ostatnie miesiące tym żyłam :) 

Jeśli jednak znajdzie się dziewczyna zainteresowana tematem i ma jakieś pytania to ja chętnie odpowiem :)

Pozdrawiam, M.

piątek, 15 sierpnia 2014

koronkowe kolczyki

Został mi spory kawałek elastycznej koronki, której użyłam do zrobienia podwiązki. Bardzo delikatnie wycięłam pożądany fragment i usztywniłam za pomocą krochmalu.
Tak oto kolejna rzecz powstała z "uwalnianych produktów".



Przypominam o sobie i zachęcam do zaglądania na inne portale, na których możecie mnie spotkać.
Zmieniłam nazwę i logo bloga fotograficznego. Wróciłam do starej nazwy, którą używam na nieco zakurzonym photoblogu.

BLOG  |  INSTAGRAM  | FACEBOOK 

Pozdrawiam, M.

niedziela, 10 sierpnia 2014

folder na płytę

Kilka dni temu odebraliśmy zdjęcia od naszego fotografa. Oczywiście kilka musiało znaleźć się na facebooku. Daliśmy płytki naszym rodzicom… ale zostało jeszcze kilka osób, którym musimy dać ładnie przygotowane zestawy. Moja pierwsza myśl to był scrappowy folder na płytę. Nie jestem mistrzem w tej dziedzinie i pierwszy folder na próbę wyszedł raczej nieudany. Wiem przynajmniej nad czym muszę popracować.






Na koniec nasza oficjalna pamiątka ślubna :






Pozdrawiam, M.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

M&M

Kolorowe koraliki z literkami kupiłam chyba dwa albo trzy lata temu, nie użyłam ich do niczego. Nie mam nawyku wyrzucania rzeczy nieużywanych, zwłaszcza jeśli sama tą rzecz kupiłam...

Powstały wiec zwykłe, najzwyklejsze kolczyki z literkami.




Na zaproszeniach weselnych mieliśmy prośbę, żeby goście zamiast kwiatów wybrali wino lub książki. Dostaliśmy sporo i jednego i drugiego. Tak więc zabrałam się za czytanie :)
Jedna książka bardzo mnie zaciekawiła. Głownie z powodu okładki (wiem, że to powierzchowne). Zaczęłam czytać... Wciągnęła mnie... ale... bardzo się dłużyła. Miał to być kryminał. Pierwsza połowa to były bardziej przemyślenia i rozterki głównej bohaterki Zuzy. Co śmieszne...
Zuza z książki bardzo przypominała z charakteru moją przyjaciółkę Zuzę.
Dopiero pod koniec zrobiło się kryminalnie i zagadkowo.


Koniec końców... Nie była taka zła ;) Nawet ciekawie się zakończyła.

Pozdrawiam, M.