Zapraszam do oglądania i komentowania. Spodobała Ci się moja praca? Chcesz zamówić? Napisz do mnie: bezsennameg@gmail.com

wtorek, 19 sierpnia 2014

ślubne podsumowanie

Tak sobie pomyślałam, że może zrobię małe podsumowanie naszych ślubnych potyczek...

Nie było łatwo i muszę się Wam przyznać, że nie jestem typem, który od lat planował swój idealny ślub. Chciałam, żeby było ładnie, żeby ludzie dobrze się bawili. Z tego co słyszałam trafiliśmy w 10 ze wszystkim :)

Wydaje mi się, że wybór sali weselnej to połowa sukcesu. Od tego zależy wygląd wesela, POSIŁKI, obsługa. Nam udało się znaleźć salę, na której właścicielka gwarantowała też ciasta, napoje, owoce, pokrowce na krzesła. Żadnych ukrytych kosztów to jest bardzo ważne, ponieważ nie wyskoczyło nam nagle tydzień przed weselem, że musimy czegoś szukać.



Druga sprawa to zespół. W naszym przypadku to był zespół mojego wujka, długo się nie zastanawialiśmy i to był kolejny strzał... Świetnie prowadzili zabawę, przygotowali piosenkę na której nam zależało. Fantastycznie grali, a repertuar pasował każdemu. Z tego co wiem, to goście z Rz brali ulotki :)





Kolor przewodni. Wymyśliłam sobie fiolet. Przewijał się on w wielu rzeczach. Począwszy od zaproszeń, poprzez winietki, bukiet a nawet makijaż.







Tu przy okazji wspomnę, że dwa tygodnie przed ślubem zostałam wystawiona z bukietem... Musiałam szukać kwiaciarni, która zrobi bukiet i butonierki. Nie muszę chyba mówić jak mi podniosło ciśnienie. Zwłaszcza, że miała to zrobić siostra mojej ciotki. Cioci było strasznie głupio... a jej siostra... no cóż... wylądowała na mojej czarnej liście :P


Winietki i numery na stoły zrobiłam sama. Ostatecznie w ramach podziękowania dla gości zdecydowaliśmy się na woreczki z cukierkami i małpkami wódki. Szału nie było, a plan był trochę inny. Ale ze względu na to że goście męża jechali z Rz autokarem to paczki z ciastami by im się rozpłynęły...

Kosmetyczka, próbny makijaż, próbna fryzura. Nie popadałam w paranoję i te wszystkie zabiegi wykonałam dwa tygodnie przed ślubem :) Na spokojnie i nie nerwowo. Zadowolona z efektu :) 

Są rzeczy na których warto oszczędzić? Oczywiście, że tak. Alkohol kupiliśmy w Makro. Na specjalnej promocji. Samochód, którym jechaliśmy pożyczyliśmy od kolegi mojego taty. Wypożyczanie auta za 1500zł wydało nam się totalną stratą pieniędzy... A stroik na auto kupiliśmy na allegro. 





Podobno mówi się, że Ślub jest dla Pary Młodej, a wesele dla gości. I to chyba jest prawda. Na szczęście moja parafia, w której odbył się ślub była dla nas bardzo otwarta :) Proboszcz nie robił żadnych problemów przy wszystkich papierkowych sprawach. Kwiaty przygotowała siostra Benedykta, którą znam od lat. Mieliśmy ogromny ubaw kupując z nią kwiaty, o godzinie 5 rano i piątek, dzień przed ślubem :) 

Ksiądz, który prowadził ceremonię był niesamowicie miły, mówił do nas jak do starych przyjaciół. 



Na koniec zostawiłam najważniejsze. Najważniejsze dla mnie. FOTOGRAF. Dzięki Danielowi mamy najcudowniejsze wspomnienia ślubne. Czasem warto poszukać fotografa, który nie ma mega popularnej strony internetowej. Nie pracuje dokładnie według podpisanej umowy. I ma indywidualne podejście do klienta. 





Powstał bardzo długi post. I wiem, że większość z Was tego nie przeczyta. Dla mnie bardzo ważne jest takie podsumowanie, bo przez ostatnie miesiące tym żyłam :) 

Jeśli jednak znajdzie się dziewczyna zainteresowana tematem i ma jakieś pytania to ja chętnie odpowiem :)

Pozdrawiam, M.

7 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że byłaś podobna do siebie. W ubiegłym roku byłam na ślubie u znajomych i młoda była tak wymalowana, że gdybym nie wiedziała że to ona, w życiu bym nie powiedziała, że ją znam ;) No i zespół to ważna rzecz, jak grają suchary to ludzie opornie się bawią. Zaliczyłam taką imprezę w minioną sobotę, dramat był :D A małpki w prezencie bardzo mi się spodobały, przyznam że pierwsze słyszę bo zazwyczaj dostawałam ciacho, ewentualnie flaszkę do tego, ale to zależało od stopnia pokrewieństwa albo poziomu zażyłości z młodymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Warszawie nie ma zwyczaju dawania podziękowań. A w Rzeszowie dają szyszki z ciastem. I na prawdę chcieliśmy to zrobić... ale teściowa powiedziała, że to bez sensu (ale sama w domu upiekła ciasta i po powrocie dawała gościom i sąsiadom, o czym dowiedzieliśmy się po weselu). Więc musieliśmy wymyślić coś innego... A flaszkę też dawaliśmy, ale mojej bliskiej rodzince i naszym bliskim przyjaciołom :)

      Usuń
  2. najważniejsze że masz już to za sobą, bo ja jeszcze długo przed... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. To świetnie, że udało Wam się załatwić wszystko tak jak chcieliście pomijając niefart z kwiatami. Nie dziwię się, że podniosło Ci się ciśnienie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że wszystko się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jeszcze nigdy nie byłam na ślubie ;-;
    Fiolet to jeden z moich ulubionych kolorów ;p

    Zapraszam na pierwszy post ;)
    http://polgia.blogspot.be/

    OdpowiedzUsuń